Jałowiec w Beskidzie Żywieckim

30 czerwca 2021
Jałowiec w Beskidzie Żywieckim

Jakże niepozorny i mały ten Jałowiec gdy się go zestawi z górującymi od południa kolosami, w które każdy turysta kieruje swe oczy. Mowa oczywiście o Babiej Górze, siostrze Małej Babiej Górze i w oddali majaczącego Pilska oraz nieco niższej Romanki. Kulminacja wkomponowana jest niczym preludium do doznawania uroków tych najwyższych, a tymczasem rzeczywistość pokazuje jak zawsze pewną odmienność. Na szczyt bowiem trzeba się wdrapać i wykonać pracę z wylaniem niejednej kropli potu, po za tym zaliczany jest on do prestiżowej odznaki Diademu Polskich Gór. To już nie byle co, a zaszczyt nad zaszczyty wraz z pięknymi panoramami w kierunku południowym i zachodnim. No to wchodzimy!

Kilka słów dalszego wstępu

Jałowiec miałem okazję zdobyć pierwszy raz dopiero w 2018 roku podczas projektu Diadem Polskich Gór. Podczas jednej wyprawy, na której zdobyłem 81 szczytów na liście pojawiła się także tytułowa góra. Wszystko za sprawą faktu, że jest ona najwyższym punktem Pasma Jałowieckiego. Będąc wtedy w „gazie” i na szybkości przemierzając Beskidy moje działania przed wyprawą sprowadziły się do zlokalizowania najszybszej trasy dojściowej. Plan się wtedy udał, a widoczki ze szczytu choć szybkie zapamiętałem i postanowiłem przyjechać w to miejsce kiedyś na spokojnie. Czas robi swoje, a jak puścisz myśl i energię to ona krąży, więc zatoczyła kółko. Wylądowałem tutaj znów. Miejsce to nie jest nagabywane przez turytów, gdyż większość wybiera Królową Beskidów czy Pilsko, co się dobrze składa, bo szczyt pozostanie dla koneserów tematu.

Jałowiec – położenie

Pasmo Jałowieckie znajduje się w Beskidzie Żywieckim. By wiedzieć gdzie zatrzymać wzrok wodząc po mapie turystycznej należy kierować się na południe od Suchej Beskidziej oraz na zachód od Zawoi bo i z tej miejscowości można na masyw wyjść.

Jałowieś - Gdzieś na żółtym szlaku i pod szczytem

Gdzieś na żółtym szlaku i pod szczytem

Jałowiec – szlaki wyjściowe i trasy

Jak przystało na Beskid Żywiecki mamy możliwość wielką mnogość i jak sobie zażyczymy tak możemy przebierać w wariantach najkrótszych, krótkich, a także dłuższych z bardzo dobrym oznakowaniem. 

1. Jałowiec z Przełęczy Cichej niebieskim szlakiem – szybko, a może najszybszy wariant 

Środek transportu trzeba zostawić na drodze z Koszarawy w stronę przełęczy. Gdzieś na drodze, gdzie będzie miejsce, zatoczka oraz optymalne miejsce by nie zakłócać ruch na wąskiej, ale asfaltowej drodze. Jak zaparkowali tak podążać należy ku przełęczy gdzie łączymy się z niebieskim szlakiem. Trasa wiedzie wśród drzew klasycznym beskidzkim szlakiem z wymagającym podejściem zachodnią ścianą. WIdok ze szczytu wynagradza trudy. Wracamy tą samą drogą. To właśnie tym wariantem podążałem podczas projektu Diadem Polskich Gór 2018.

  • Parking: wąska, asfaltowa droga wgłąb zabudowań ku Przełęczy Cichej
  • Dystans: 4 km
  • Czas: 2 godziny
  • Różnica wzniesień: +330m/-330m
  • Poziom trudności: ŁATWY (wymaga dobrego obuwia turystycznego, bardzo dobre oznakowanie, dość strome ale krótkie podejście)
  • Pobierz trasę: Przelecz Cicha_Jalowiec.gpx

2. Jałowiec z Zawoi Wełczy niebieskim szlakiem – nasz wariant bardzo ciekawej pętelki

Dojazd do Zawoi Wełczy i punkt startowy

Zawoi nikomu przestawiać nie trzeba, wieś położona pod Królową Beskidów oblegana jest i zasłyszana przez niejednego turystę i nawet największego amatora górskich tułaczek. Kto celuje w Babią Górę ten o Zawoję się otrze. Wełcza to jeden z przysiółków tej sporej miejscowości. By się tam dostać i jadąc z północy należy się kierować przez całą miejscowość, następnie na pierwszym rondzie wybrać pierwszy zjazd. Wtedy wjeżdżamy w dolinę Wełczówki. Środek transportu możemy zostawić przy drodze na niewielkim placu, gdzie zmieści się 4-5 samochodów. Jest to miejsce, gdzie szlak z asfaltu odbija w las. Miejsce jest mało charakterystyczne i trzeba patrzeć po drodze aż pojawi się tabliczka kierunkowa z oznaczeniem szlaku. To miejsce jest około 3 km od ronda. Jeżeli po naszej lewej stronie ukaże się schronisko PTSM a po prawej kościół to znaczy, że minęliśmy już odbicie szlaku o jakieś 300m.

Jałowieś - Rozruch w upale na asfalcie

Rozruch w upale na asfalcie

Jałowieś - Nie ma to jak niebieskie szlak :)

Nie ma to jak niebieskie szlak 🙂

Jałowieś - Każdy cień wskazany

Każdy cień wskazany

Jałowieś - Każdy cień jeszcze bardziej wskazany...

Każdy cień jeszcze bardziej wskazany…

Jak zawsze przed ruszeniem na szlak

Dojeżdżają pod punkt wyjściowy miejsce opisane powyżej oczywiście minęliśmy, nie z błędu nawigacyjnego lecz z potrzeby zobaczenia co jest dalej. Mały plac wydawał się piękną perspektywą, niestety stały tam już 4 samochody i pojawił się mały problem z bezproblemowym zaparkowaniem. Dalej lepiej nie było. Minęliśmy wspomniane obiekty i doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie znaleźć miejscówkę w kotłowanince autek. Ubraliśmy sprzęt z obowiązkowymi czapkami na głowę, na tapet poszło jabłko i ruszyliśmy z gorącego asfaltu czym prędzej w cień pod kołderkę lasu.

Niebieski szlak na Jałowiec

Początkowo trasa wiodła po w miarę płaskim terenie, który jednak dość szybko zaczął się pionizować. Szeroka droga zrywkowa i ruchome kamienie nie ułatwiały marszu, tchu też brakło. Dokoła rządził żar i spiekota. Okryci jednak lasem powoli pięliśmy się do góry. Po 3,5 kilometra dostaliśmy do grani i żółtego szlaku, gdzie spotkaliśmy po raz pierwszy tego dnia turystów. Zapewne obierali bardziej popularne kierunki z Przełęczy Kolędówki. Pierwsze doświadczenia już procentowały gdyż pomogliśmy Ekipie Starszych Państwa opisać nasz niebieski wariant wyjścia, gdyż nim zamierzali schodzić. Jasiek miał ciężki rozruch i po początkowych kryzysach odzyskał siły gdy tylko spotkał obcych ludzi przed którymi można trochę zaistnieć 🙂

Jałowiec - Ludzie, którzy idą pod górę

Ludzie, którzy idą pod górę

Jałowiec - Tak jak zawsze Piękna :)

Tak jak zawsze Piękna 🙂

Jałowiec - Dowódca

Dowódca

Jałowiec – 1111 m n.p.m.

Wraz z nastaniem żółtego szlaku teren stał przyjemniejszy, a powiewy wiatru smagały delikatnie twarz. Wśród turystycznej gawiedzi dotarliśmy na widokową polankę szczytową z pięknymi widokami na Diablaka (Babią Górę), Pilsko oraz Romankę. Powietrze gęste od żaru słonecznego ograniczało mocno widoki, jednak i tak najlepsze udało się zobaczyć beskidzkie Kolosy. Po tradycyjnej, pamiątkowej fotce rozpoczęliśmy pałaszowanie smakołyków przyrządzonych przez Babusię, a były to prosiaki, pomidory, kabanosy i zdrowiutkie ciasteczka. 

Jałowiec - Stary zawsze pomoże :)

Stary zawsze pomoże 🙂

Jałowiec - Królowa Beskidów, Kapryśnica, Królowa Niepogód, Diablak

Królowa Beskidów, Kapryśnica, Królowa Niepogód, Diablak

Jałowiec - Prawie na szczycie

Prawie na szczycie

Czerniawa Sucha – 1044m n.p.m.

Po konsumpcji postanowiliśmy uciekać dalej. W pełnym słońcu udaliśmy się na południe żółtym szlakiem. Przed nami wyrósł kolejny szczyt będący najbliższym celem. Droga szutrowa, szeroka nie kompensowała trudów, gdyż bez osłony drzew napieraliśmy do góry w pełnym Słońcu. Jasiu dzielnie piął się, a Staszek oczywiście popędzał całą Ekipę. Każdy w swoim fachu spełniał się najlepiej, Jasia staraliśmy się jak mogliśmy choć trochę zmotywować. Słońce jednak za wygraną nie dawało. W końcu szczyt padł łupem. Mniej turystów można było łatwo tłumaczyć mniejszą wysokością oraz brakiem miejsc widokowych, tak więc było on raczej „przelotowym pipantem”. Wraz z nastaniem szczytu przyszedł upragniony cień. Pewnym krokiem podążaliśmy dalej.

Przełęcz Klekociny

Kilometr poniżej szczytu wyszliśmy z lasu na widokową polankę, na której postanowiliśmy nacieszyć oko popołudniową Kapryśnicą. Zjedliśmy ostatki smakołyków, a Jasiu znalazł zasuszone żuczki w stanie idealnym. Młody przyrodnik nie przepuścił okazji, trzeba było wpakować okazy do pudełeczka a Młody stał się wiernym obrońcą i największym adoratorem zasuszonych cudów natury. Wiedzieliśmy jedno – jego głowa została zajęta więc zejście poszło naprawdę sprawnie. W takim stylu dotarliśmy do przełęczy, gdzie wskazówki zachęcały do pójścia na chłodne napoje do „Zygmuntówki”. Dzień jednak chylił się ku zachodowi, a trzeba było dotrzeć do miejscowości. Wybraliśmy drogę szutrową która bezpośrednio wyprowadziła nas na ostatnie zabudowania Zawoi Wełczy. Równo z budynkami pod naszymi nogami pojawił się także asfalt. Przeszliśmy większość przysiółka. Ciekawostką była tutaj walka na budynki. Każdy inny, fikuśny i z innej parafii. Tak jakby jeden sąsiad drugiemu chciał udowodnić swoją wyjątkowość. Ciekawy proces tu zaszedł, a nam pozostało oglądać różnorakie budownicze konstrukcje. Uniesieni doznaniami dnia bezpiecznie dotarliśmy do samochodu zataczając bardzo ładną pętelkę.

  • Parking: Mały plac przy drodze; naprzeciw odbicia szlaku z drogi w las; miejsc na 4-5 samochodów
  • Dystans: 13km
  • Czas: 5 godzin
  • Różnica wzniesień: +570m/-570m
  • Poziom trudności: ŚREDNI (wymaga dobrego obuwia turystycznego, bardzo dobre oznakowanie, dość strome ale krótkie podejścia, optymalny dystans)
  • Pobierz trasę: Zawoja Welcza_Jalowiec_Czerniawa Sucha.gpx

Data wyprawy: 25.06.2021

Route map for Zawoja Wełcza – Jełowiec – Czerniawa Sucha by Pawel Pabian on plotaroute.com

Jałowiec - Beskid Żywiecki

Beskid Żywiecki

Jałowiec - Żuczek

Beskid Żywiecki

Jałowiec - Młody Przyrodnik

Młody Przyrodnik

Jałowiec - Ważne, że razem!

Ważne, że razem!

Jałowiec - Bo liczy się droga

Bo liczy się droga

0 komentarz

Mogą cię także zainteresować

Napisz co myślisz